ENG

KŁUS, STĘP, CWAŁ Lach bez konia jak ciało bez duszy

Galeria Oranżeria

KŁUS, STĘP, CWAŁ

Lach bez konia jak ciało bez duszy

 

Magdalena Abakanowicz

Tomasz Górnicki

Ryszard Grzyb, Andrzej Kwietniewski, Andrzej Świetlik

Adam Myjak

Sławoj Ostrowski

Marta Pszonak

Tomasz Skórka

 

Kurator: Leszek Golec

Galeria Oranżeria

20 czerwca – 6 września 2015

Gość honorowy:

 

Lach bez konia jak ciało bez duszy” – mawiali nasi przodkowie.

Motyw konia w sztuce jest jednym z ważniejszych i najbardziej trwałych obok przedstawiania postaci ludzkiej. Znajdujemy jego wyobrażania od najdawniejszych czasów, w prehistorycznym malarstwie jaskiniowym. Występował jako towarzysz podróży i pracy, symbol statusu, wierności i witalności. Szczególną zaś estymą cieszył się i nadal cieszy w Polsce, gdzie nawet dziś pozostaje istotną częścią naszej narodowej świadomości, potęgi i dumy Rzeczypospolitej. Opiewany w pieśniach, pokazywany w filmach[1], jest wspaniałym wyrazem piękna i wolności, za którymi stale tęsknimy.

Miłość Polaków do koni znajdowała odbicie w sztuce. Pierwsze wizerunki pojawiły się w szesnastowiecznym malarstwie. Jednak dopiero XIX wiek przyniósł obrazy, które stały się częścią naszego narodowego dziedzictwa. Malarstwo Michałowskiego, Matejki czy Kossaków, sławiące świetność Rzeczypospolitej, było istotnym elementem w kształtowaniu postaw patriotycznych. Siwe, kare i kasztanki sławiły dumę naszego oręża. Stały się atrybutem polskości. W malowaniu koni specjalizował się również patron Orońska – Józef Brandt, przedstawiający jeźdźców w wirze walki lub na polowaniach; Lisowczyków, Kozaków i Tatarów w kłusie, galopie i stępie, a także akcesoria takie jak uprząż czy siodła. Badacze podkreślają jego związki z modnym wówczas orientalizmem, czego najlepszym dowodem jest pełna niezliczonej ilości wschodnich rekwizytów monachijska pracownia. Z zachodniego punktu widzenia Brandt mógł uchodzić za orientalistę. Przeprowadził przez swe płótna cały korowód wschodnich postaci (...), a także koni arabskich, koni stepowych[2]. Niezwykle barwnie przedstawiał narodową przeszłość. Henryk Sienkiewicz pisał, iż na widok jego obrazów przychodzą na myśl stare tradycje, stare pieśni i podania rycerskie, (...) zaklęte w czar poezji! Brandt jest po prostu poetą stepowym, tak jak Goszczyński, Zaleski lub nawet Słowacki w „Beniowskim”. Czasy zamarłe zmartwychwstają pod jego pędzlem, a na widok jednego epizodu mimo woli odtwarza się w duszy cały świat rycersko-kozaczy[3].

Etos konia i jeźdźca wzmocniło dwudziestolecie międzywojenne, kiedy to legiony Piłsudskiego, jego słynna kasztanka i ułani stają się romantyczną polską ikoną. O powszechnym uwielbieniu świadczy także obecność motywów hippicznych w sztukach dekoracyjnych, także w rzeźbie. Podkreślić należy, że wykonanie dobrego przedstawienia konia wymagało nie tylko od rzeźbiarza znajomości anatomii i dużego talentu, ale i stawiało przed brązownikiem niebagatelne wyzwania. Mistrzami w tej dziedzinie sztuki byli Bracia Łopieńscy – najsłynniejsza polska firma brązownicza[4]. Artyści biorący udział w wystawie kontynuują w różny sposób te sny o potędze i pokazują konia jako symbol zwycięstwa, siły, piękna i nieokiełznanej wolności.

[1] Sfilmowana przez Hoffmana Trylogia Henryka Sienkiewicza, a zwłaszcza Pan Wołodyjowski oraz Brzezina Andrzeja Wajdy stały się symbolem Polski i polskiego romantyzmu.

[2] Irena Olchowska-Schmidt, Józef Brandt, Kraków 1996, s. 15.

[3] Rana Kabbani, Regarding Orientalist Painting Today, w: The Lure of the East. British Orientalist Painting, 2008–2009, Tate Britain, London, s. 41.

[4] Dr Monika Bryl, Artissima_Wierny_towarzysz.pdf



kategoria: Galeria Oranżeria, autor: Eulalia Domanowska, dodano: 2015-06-23 11:58:05, czytane: 2926 x
opis opis opis opis opis