ENG

Anna Szalast

Pobyty indywidualne

Ostatni kwartał 2013 roku, spędziłam w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, które o tej porze roku zazwyczaj jest ciche i puste. Już od lat jesienią i zimą zaszywam się w orońskiej pracowni, gdzie dojrzewają koncepcje, rodzi się potrzeba przeglądu prac już wykonanych.

Tu w ciszy sączącego się z góry łagodnego światła snują się refleksje i oceny, co chciałabym robić i ocena dokonań. Tworzy się mapa pamięciowa kolejności wydarzeń. Takie refleksje wzbudziły we mnie chęć dokonania analizy mojej przynależności artystycznej, na którą składa się świadomość kulturowa, wykształcenie, ale czy wyłącznie? Zainteresowanie tym, co robiłam wcześniej stanowi bazę, punkt oparcia w płynnej materii wyobraźni czasu. Nasuwają się pytania o naturę tego czasu. Czy istnieje mój, czyjś, a może wspólny czas? Czy tworząc dzieło sztuki, zadajemy sobie trud po to, aby zaistniał widoczny ślad naszej wyobraźni? Czy taki „mój”, albo „czyjś” czas wymaga oznakowania, abyśmy mogli wzajemnie się poznać i zaistnieć w wyobraźni drugiego? Tworząc pozornie spójny obraz, czy kreujemy pewien rodzaj czasowej wspólnoty? Zderzenia naszej wyobraźni tworzą kapitał „banku wyobraźni”, gdzie walutą są tysiące symboli, którymi zasilamy naszą zbiorową pamięć, nazywając ją „dorobkiem kulturalnym”. Symbole te odpowiedzialne za warstwy skojarzeń tworzą materię sztuki. Nasza kultura dysponuje niespójną rekwizytornią pojęć, często sprzecznych ze sobą i wykluczających się wzajemnie. Niczym choinka ozdobiona jest obiegowymi błyskotkami doktryn, produkowanych przez poszczególne artystyczne pokolenia. Raz może to być ład i logika liczby i miary, a innym razem odrzucenie wszelkiego logicznego uzasadnienia, świat bez rozumu, etyki, estetyki, prawdy, a nawet prawa. Antyracjonalizm i antyintelektualizm. Jednak nie brak również koncepcji dążeń artystycznych mających ambicje przyjęcia na siebie odpowiedzialności za misje kultury i sztuki jako kreatora ładu społecznego świata. Zatem z jednej strony utrata wszelkiego znaczenia, a z drugiej motyw kreatywności sztuki z pochwałą rozumu.

Co może zrobić artysta, którego czas usytuował pomiędzy biegunami przeciwstawnych kryteriów najistotniejszych dla niego obszarze działania? W pierwszym odruchu może przestać tworzyć, uznając się za pokonanego. Jeśli pozostanie twórcą, wejdzie w symultaniczną strukturę czasową, której przeciwstawne zjawiska funkcjonują równocześnie. Twórczość w tym układzie wydaje się niemożliwa, bo pozbawiona oparcia, jednocześnie zbyt nieuchwytna, bo bez uwarunkowań w myśl zasady, że sztuką jest wszystko, co kreują artyści. W takiej sytuacji łatwo o pomylenie pojęć kto jest twórcą współczesnym i co to znaczy. Pozostają jeszcze argumenty pozaartystyczne, ale czy w kulturze o to chodzi?

Anna Szalast

Orońsko, grudzień 2013 roku



kategoria: Pobyty indywidualne, autor: Joanna ZE, dodano: 2013-12-18 13:34:12, czytane: 3576 x
opis opis opis opis opis